Mrok we krwi

Czy ty posiadasz „Mrok we krwi”?

Kroniki Dwuświata

Moim pierwszym zetknięciem z polską literaturą fantasy była książka „Mrok we krwi”. Jedynie raz w życiu miałam do czynienia z powieścią polskiej autorki/autora (wrażenia nie były specjalnie dobre). Towarzyszyło mi mnóstwo obaw właśnie przed tą lekturą. Uwielbiam gatunek fantastyki, dlatego tak bardzo nie chciałam się zawieść. Zdecydowałam się jednak spróbować, ze światełkiem nadziei w sercu. Przekonajcie się jaki był rezultat.

Porządek i rozłam

Względna harmonia na kontynencie Elise burzy się w momencie śmierci Wielkiego Króla – Reingarda. Tym samym władza rodu Błogosławionej Krwi przestaje mieć rację bytu. Spory o koronę między braćmi – Daczysławem i Drenarem – zaczynają nabierać na sile. Wśród tego chaosu żyją szamani zwani Szarim, z plemienia Darzan. Posiadają magiczne umiejętności, ale nie mogą ich używać ze względu na Wielką Przysięgę zawartą wieki temu. Jedynym odstępstwem od tego zakazu jest czuwanie najwyższych szamanów oraz zapobieganie używania magii przez kogokolwiek innego na kontynencie. Na wyspie Orin mentorzy uczą przyszłych magów walki, tropienia, panowania nad swoimi zdolnościami i tego co każdy Szarim powinien mieć w swoim wachlarzu umiejętności.

Od samego początku książki czytelnik dostaje wiele informacji. Przez pierwsze strony ilość nowych nazewnictw przytłaczała. Z czasem jednak, można się było przyzwyczaić i podążać za powieścią z łatwością.

Budowa świata

Jestem pod dużym wrażeniem dokładności z jaką autor zbudował świat fantasy oraz jego plemiona i rasy. Można zauważyć poświęconą pracę nad detalami. To właśnie dodawało uroku tej książce.

Zdecydowaną zaletą tej powieści jest również wiele wątków, które są zgrabnie prowadzone, podczas gdy główna akcja idzie do przodu. Dzięki temu nie zaznałam nudy i nie zauważyłam, kiedy pochłonęłam około 320 stron. Tło historii cały czas zdradzało jakiś fakt o przeszłości bohaterów i przeplatało z fajnymi dialogami.

Opisy – za dużo czy za mało?

Często można spotkać książki, które mają albo zbyt szczegółowe albo zbyt ogólne opisy. Trudno znaleźć idealny środek.

W książce „Mrok we krwi” były one zrównoważone. Nie odwracały uwagi od najważniejszego elementu, czyli historii. Było ich dostatecznie dużo, by odnaleźć się w miejscach akcji. Nawet jeśli pod koniec miałam wrażenie, że zwiększyło się ich natężenie, to nie mogłam narzekać.

Skra i Noran

Opowieść jest prowadzona przez narratora trzecioosobowego, który podążał na zmianę za Skrą i Noranem, przez co opowieść nie mogła być skończona w pierwszym tomie. Nie tylko ze względu na zamysł autora. Było to wręcz niemożliwe, ponieważ oba wątki potrzebowałyby swoich własnych tomów – jeden poświęcony Skrze, drugi Noranowi. Przez to niestety historia była przerywana zmianami miejsc akcji w różnych częściach kontynentu.

Skra jest siedemnastoletnią dziewczyną, którą poznajemy podczas jednej z misji, dzięki którym będzie mogła awansować na Szarim. Jest to tytuł, o którym zawsze marzyła. Dzięki niemu będzie mogła wrócić na kontynent do rodziny, której nie widziała od siedmiu lat. Takie miała przynajmniej zamiary. Niedługo po zakończonych misjach jej marzenia staną pod znakiem zapytania, o ile nie zostaną całkowicie unicestwione.

Noran to młody chłopak, który został kupiony jako niemowlę przez alchemika. ‚Ojczym’ przeprowadzał na nim liczne eksperymenty. W tym całym cierpieniu znalazł zamiłowanie do czytania starych ksiąg o magii. W pewnych okolicznościach został przygarnięty przez grupę tak zwanych przyjaciół Bo. Od tamtej pory był zabójcą działającym w Ukrytym Mieście. Przez jedno zajście dostaje propozycję, której nie może odrzucić. W innym wypadku czeka go śmierć.

Ogólnie o bohaterach

Jestem wierną fanką obu głównych postaci. Na przestrzeni powieści udowadniają, jak wielkie są ich umiejętności. Mimo młodego wieku, są niezwykle dobrzy w swoim fachu. Oboje są wrażliwi na wyrządzanie krzywdy niewinnym, którzy nie są w stanie się bronić. Można się o tym przekonać dzięki sytuacjom zawartym w książce.

Urzekła mnie prawie każda postać drugoplanowa. Może nie wszystkie charaktery były oryginalne, jednak zostały tak dobrze napisane, że nie można się było im oprzeć. Dobrym przykładem jest Leśniad (przyjaciel Norana), który swoim zachowaniem oraz poczuciem humoru rozładowywał wiele napiętych sytuacji. Dzięki swojej osobowości zdobył zaufanie Norana, który stwierdził, że gdyby nie byli zamieszani w świat przestępczy, byliby niczym bracia.

Imiona

Jestem niezmiernie wdzięczna autorowi za ograniczenie się co do polskich imion. Jestem do nich niestety uprzedzona. Na szczęście nie było ich prawie w ogóle. Dzięki temu książka była o wiele przyjemniejsza do czytania.

Zmartwienie

Wszystko było naprawdę dobrze, do momentu, w którym pojawiły się moje obawy odnośnie zakończenia. W pewnym fragmencie autor umieścił sugestię dotyczącą tożsamości jednego z bohaterów, co bardzo mnie zaniepokoiło. Z całego serca nie chciałam by okazało się to prawdą, ponieważ książka okazałaby się strasznie schematyczna i zawiodłabym się. Czy moja teoria się potwierdziła? Mam nadzieję się przekonać w następnym tomie. Obym się myliła.

Podsumowując

Mówiąc szczerze, opowieść była niezwykle interesująca i wciągająca. Miała wiele zalet i jedynie kilka wad. Pierwszy tom został zakończony z otwartymi wątkami i rozpoczętymi kolejnymi. Co więcej, autor pozostawił nas w środku akcji. Z pewnością przeczytam następną część i przekonam się, jak ta historia się zakończy. Mam wielkie oczekiwania i liczę, że się nie zawiodę.

Tekst: Natalia Rogalewska
Korekta: Ilona Dąbrowska

Spodobała wam się recenzja książki „Mrok we krwi”? A może wręcz przeciwnie? Podziel się swoją opinią w sekcji komentarzy. 
Zapraszamy również do przeczytania innych recenzji tutaj lub śledzenia najnowszych informacji na naszym fanpage’u.

Podziel się swoją opinią!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * są wymagane.

Publikując komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności dostępną tutaj.

Komentarze:

pikku_vampyyri pisze:

Także nie czuję się dobrze, kiedy czytam książki, w których bohaterowie mają polskie imiona. To dla mnie dziwne uczucie.
Ale ta książka wydaje się ciekawa. Przepiękna okładka zwróciła moją uwagę, ale fabuła też brzmi interesująco. Dawno nie czytałam wciągającego fantasy, więc może ta książka przełamie złą passę.

Pozdrawiam serdecznie,
Sara z pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com

Natalia pisze:

Hej Sara, dzięki za opinię, liczę, że ta książka Ci się spodoba.
Również pozdrawiam