Agnieszka Pruska

Agnieszka Pruska – „Nie bój się pisać!”

Nie wszyscy autorzy już od dziecka marzą o zostaniu pisarzem i ja należę właśnie do tej grupy. Zawsze jednak dużo (a może nawet bardzo dużo) czytałam, w tym powieści kryminalne. Jako młodsza nastolatka musiałam przynieść do biblioteki pozwolenie rodziców na wypożyczanie kryminałów. W pewnym momencie zainteresowała mnie kryminologia, kryminalistyka, medycyna sądowa i psychologia, być może właśnie ze względu na czytane powieści. Jednak wybierając kierunek studiów, wahałam się pomiędzy AWF-em a historią, a nie polonistyką i, na przykład, dziennikarstwem. Z wykształcenia jestem nauczycielem wychowania fizycznego, pracuję w firmie informatycznej – oba te zawody nie są związane z pisaniem. A jednak w pewnym momencie postanowiłam „złapać za pióro”. Dlaczego? Największy wpływ na to miało stwierdzenie, że praktycznie nie ma dwóch identycznych morderstw, jeżeli weźmie się pod uwagę kombinację wszystkich „składników” związanych ze zbrodnią. Należą do nich: ofiara, narzędzie mordu, czas zgonu, miejsce zdarzenia, osoba prowadząca śledztwo, motyw, świadkowie, powiązania ofiary ze światem przestępczym i wiele innych. Proszę sobie wyobrazić taką scenę: mieszkanie, a w środku zastrzelony mężczyzna. To punkt wyjścia. Cała reszta może wyglądać zupełnie inaczej: ofiara może być w różnym wieku, mieć rodzinę lub jej nie mieć, śledztwo może prowadzić bystry gliniarz lub ktoś, komu nie zależy, motywy zbrodni mogą być przeróżne (zazdrość, zemsta, strach), a nawet jeżeli są takie same, to mogą wynikać z innych sytuacji. Bardzo interesuje mnie również wykorzystanie możliwości nauki i techniki na potrzeby śledztwa i to też chciałam pokazać. We wszystkich moich powieściach z nadkomisarzem Uszkierem ofiary są mordowane w rozmaity sposób i pokazana jest praca techników, a nie tylko policjantów.

Wydaje mi się, że jeszcze jednym powodem, dla którego zaczęłam pisać była ciekawość – jak to jest znaleźć się po tej „drugiej stronie”, czy uda mi się logicznie powiązać wszystkie wątki i opowiedzieć historię (bo tym jest napisanie książki) w taki sposób, aby była ona ciekawa nie tylko dla mnie. To trochę jak… rozwiązywanie krzyżówki.

Pierwszą powieść napisałam po przeczytaniu serii kryminałów skandynawskich, z reguły mrocznych, z bohaterami o wielu problemach (rodzinnych, alkoholowych i zawodowych). Czułam pewien przesyt takimi postaciami i postanowiłam, że mój nadkomisarz będzie inny. Tak został wykreowany Barnaba Uszkier: całkiem szczęśliwy mąż i ojciec pracujący w zawodzie, który lubi, a nie dlatego, że nigdzie indziej nie znalazł zatrudnienia. Ba! Mało tego, nawet obdarzyłam go spadkiem, żeby uniknął pokus korupcyjnych. Moja pierwsza powieść „Literat” powstała, jak dla mnie nietypowo, zupełnie inaczej niż przy kolejnych moich książkach, bo wyszłam od kilku zdarzeń (scen zbrodni), a nie od fabuły i rozplanowania całej akcji. Teraz mam już wypracowane swoje sposoby pracy podczas każdego etapu tworzenia tekstu.

Od napisania powieści (szczególnie tej pierwszej) do jej wydania czasem wiedzie długa droga.Trzeba znaleźć wydawcę, a to zazwyczaj nie jest łatwe. Czasem autorzy muszą wysłać swoje debiutanckie powieści do wielu wydawnictw, zanim zostaną zauważeni i przyjdzie upragniona wiadomość: „jesteśmy zainteresowani”. Ja miałam szczęście, „Literat” został wydany przez pierwsze wydawnictwo, do którego wysłałam propozycję powieści, ale najczęściej trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Agnieszka Pruska
Korekta: Doti Pawluk

Więcej informacji o akcji „Nie bój się pisać”

Poznaj inne teksty w ramach akcji!

Odwiedź nasz profil na Facebooku!

Podziel się swoją opinią!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * są wymagane.

Publikując komentarz akceptujesz naszą politykę prywatności dostępną tutaj.

Komentarze: